Top
Zamieszki w Rotterdamie

Tesla – największa rewolucja od czasów internetu.


1
79 tydzień i 5 dni temu, 20:28 / 418
2
     Elon Musk, prezes firmy Tesla Motors, przedstawił prototyp Modelu 3, flagowego projektu, który ma dokończyć rewolucję, którą zapowiedział 10 lat temu. To wielki krok w stronę upowszechnienia aut elektrycznych. Nowy samochód już zamówiło ponad ćwierć miliona klientów.





     Z historii Tesla Motors możemy się nauczyć kilku prawidłowości ekonomicznych, które nad wyraz często bywają ignorowane przez działające rutynowo firmy. Elon Musk wybrał jedną z najtrudniejszych branż – motoryzację – z wysokimi kosztami funkcjonowania, wejścia i ogromną rolą ustanowionych marek, które od lat czynią wysokie nakłady finansowe, by udoskonalać swoje auta. Większość ekonomistów i menedżerów przyznałaby, że firmy motoryzacyjnej nie da się założyć ot tak. I wtedy przyszedł Musk i udowodnił, jak bardzo mogą się mylić.

     Kilkanaście lat temu Musk był świeżo po sprzedaży znakomitego i rewolucyjnego biznesu – PayPal. Niedługo potem narodził się w jego głowie pomysł bardzo szybkiego przestawienia całego transportu indywidualnego (a później reszty gospodarki) z paliw tradycyjnych na źródła elektryczne. 10 lat temu przedstawił publicznie swój – jak sam mówił, „tajny” – plan, który w skrócie brzmiał: zbudować samochód sportowy, użyć zarobionych na nim pieniędzy, żeby zbudować samochód trochę tańszy, użyć pieniędzy z drugiego, żeby zbudować samochód jeszcze tańszy, a zajmując się tymi zadaniami, stworzyć stacje elektryczne emitujące zero zanieczyszczeń.

     Trudno wpaść na oczywistość

     Na początku ery motoryzacji, ponad 100 lat temu, eksperymentowano z elektrycznymi samochodami – ostatecznie musiały polec z powodu zbyt słabych osiągów w porównaniu z motorami spalinowymi. Na przełomie stuleci XX i XXI doszło do małej rewolucji związanej z rozwojem mocniejszych i lżejszych niż wcześniej baterii litowo-jonowych. Ekipa Muska natychmiast poprawnie skojarzyła fakty: zniknęły powody, dla których samochody elektryczne nie mogłyby być równie dobre jak tradycyjne, a nawet lepsze. Połączenie było dla nich równie oczywiste jak dla Steve’a Jobsa umieszczenie Wi-Fi w telefonie komórkowym (niby oczywistość, a długo nikt tego nie robił).

     Innowacja nie jest nic warta, dopóki nie znajdzie się na nią rynek. Plan Muska jest genialny, ponieważ opiera się na właściwym rozumieniu prawideł gospodarczej ekspansji z nieistniejącego rynku do potęgi (jak to ładnie nazwali Chan Kim i Renée Mauborgne, jest to „strategia błękitnego oceanu”). Na początek małe testowanie rynku, drobny krok sprawdzający odbiorców i przekonujący ich, że samochód elektryczny może być szybki, bezpieczny, piękny… i drogi. Ponieważ ludzie z Tesli nie mieli mocy przerobowych, a chcieli przetestować rynek, zamiast budować samochód od podstaw, skorzystali z modelu Lotusa, w którym zastąpiono układy spalinowe w pełni elektrycznymi. W efekcie powstała piekielnie szybka i robiąca wrażenie maszyna: Tesla Roadster. Wystawiono ją na dowód, że elektryczny samochód może konkurować ze spalinowym (problemem pozostawała i pozostaje kwestia zasięgu, ale o tym niżej).

     W stronę szerokiego rynku

     „Tajny” plan był taki: tak naprawdę nie interesuje nas sportowa zabawka dla bogatych, zależy nam na zarobieniu pieniędzy i pozyskaniu sponsorów po to, aby stworzyć autorski samochód, docelowo samochód dla mas (przyciągnęło to też bogatych klientów chcących promować bardziej ekologiczną energię). Chcemy teraz zbudować luksusowy elektryczny pojazd, który będzie konkurował z luksusowymi limuzynami – sugerowali przedstawiciele Tesli. Inwestorzy uwierzyli Muskowi, mimo że „Top Gear” – najważniejszy telewizyjny program motoryzacyjny na świecie – wypuścił na temat Roadstera zmanipulowany paszkwil, z którego Tesla Motors musiała się tłumaczyć niemal przed każdym europejskim inwestorem.

     Każda wielka przełomowa innowacja zaczyna się od wielkich nakładów i następnie jest wprowadzana na wąski rynek po wysokiej cenie. Pierwsze aparaty cyfrowe, pierwsze telewizory plazmowe, pierwsze telefony komórkowe kosztowały majątek. Od momentu premiery i stopniowego podboju rynku, dzięki konkurencji i działaniu mechanizmu rynkowego dochodzi do postępu w produktywności w wytwarzaniu tych rzeczy. Za pomocą naturalnej kapitalistycznej ewolucji stają się tańsze i bardziej powszechne. Tak było z mydłem, faksem, pralką, kombajnem i innymi. Tesla Motors doskonale zrozumiała ten schemat i zastosowała go do rynku samochodów elektrycznych.

     Kolejnym krokiem była Tesla S – model już w pełni wyprodukowany przez firmę, najbezpieczniejszy samochód w historii, w najlepszej wersji przyspieszający poniżej 3 s do setki. Wadę, którą były ciężkie baterie, zmieniono w zaletę. Znajdują się na dole, na środku samochodu. Oznacza to niższy punkt ciężkości, o wiele lepsze prowadzenie, dużo więcej miejsca dla pasażerów i dwa bagażniki (z przodu i z tyłu). W efekcie powstaje optymalna strefa zgniotu w razie wypadku, przez co jest to jedyny samochód, który uzyskał pięć gwiazdek we wszystkich kategoriach bezpieczeństwa. Do tego był naprawdę ładnie zaprojektowany przez byłego pracownika Mazdy – samochodów słynących z estetyki.

     Na efekty nie trzeba było długo czekać. Model S w tej chwili sprzedaje się w USA lepiej niż czołowe luksusowe marki niemieckie: Mercedes klasy S, BMW 7 i Audi 8, choć oczywiście są to inne samochody, to znajdują się w podobnym przedziale cenowym. W trakcie lat 2014-2015 sprzedaż samochodów w tym segmencie praktycznie pozostała niezmieniona, ale wszyscy gracze znacząco tracili swój udział w rynku za wyjątkiem Tesli S, która podbija kilkadziesiąt procent więcej rynku (zobacz tabelkę). Po ogromnym sukcesie S stało się oczywiste, że reguły gry ulegają radykalnym zmianom na naszych oczach i nie mamy do czynienia z szarlatanerią, lecz nadciągającą rewolucją motoryzacyjną. Klienci luksusowi zagłosowali na tak, jeśli tak samo zachowaliby się klienci masowi na tańsze auto, to mielibyśmy samochodowe trzęsienie ziemi.

     Potwierdzać to zaczęła obecna wycena rynkowa firmy – ponad 30 mld dol. Mówimy o firmie, która sprzedawała rocznie raptem 50 tys. samochodów. Dla porównania: Ford jest wart ponad 50 mld dol. Firma rocznie sprzedająca ponad 6 mln samochodów, ponad 100 razy więcej niż Tesla, jest oceniana przez rynek na mniej niż dwukrotność wartości Tesli.

     Dlaczego rynek i inwestorzy tak wysoko wyceniają Teslę? Ponieważ zgodnie z „tajnym planem” Muska firmy nie interesuje rynkowa nisza. Podobnie jak zakładając Kodaka, George Eastmann nie chciał się zajmować fotografią dla zawodowców, lecz zbudować rynek masowy, świadomie wycofując się z wysokomarżowego rynku dla profesjonalistów. Z tych samych względów Tesla Motors chciała iść do przodu. Na sprzedaży modelu S (a potem drogiego SUV-a – Tesli X) nie zarobiła nic, wręcz traciła, lojalnie informując inwestorów, że środki z tych modeli i inne, dodatkowo zebrane idą w całości na rozwój Modelu 3 – samochodu na rynek masowy, czyli w przedziale cen 35–45 tys. dol Takiego, który będzie pozwalał na masową sprzedaż na cały świat i osiągnięcie dużych zysków z korzyścią dla klientów.





Źródło :
|   Obserwator + www.poloniawholandii.com + inf. własna




Komentarze

֩ Ilość komentarzy (2)

֠ Kotek
1
22-Apr-2016,   9:58      
Tesla Motors – amerykańskie przedsiębiorstwo motoryzacyjne produkujące osobowe sportowe samochody elektryczne założone w lipcu 2003 roku przez Martina Eberharda, Marca Tarpenninga, JB Straubel oraz Iana Wrighta. W lutym 2004 prezesem Tesla Motors został Elon Musk.

֠ Nikt
2
22-Apr-2016,   10:08      
Tesla Motors – amerykańskie przedsiębiorstwo motoryzacyjne produkujące osobowe sportowe samochody elektryczne założone w lipcu 2003 roku przez Martina Eberharda, Marca Tarpenninga, JB Straubel oraz Iana Wrighta. W lutym 2004 prezesem Tesla Motors został Elon Musk.

[1]
Admin
Zamknij Name:

Password:

Dodaj komentarz

Zamknij       
     


-
-



B I U URL    :) :( :P :D :S :O :=) :|H :X :-*


Optional, include a picture (maximum 200 kb)

Wpisz poprawny kod:   47fc4




0   /  315
0   /  240
0   /  246
0   /  316
1   /  306
0   /  539
0   /  234
0   /  270
0   /  272
0   /  250
0   /  247
1   /  545

Holenderskie eldorado , czyli jak oszukiwani są polscy pracownicy sezonowi.


2

4 tydzień temu , 12:12 / 1616
2
Holandia


„Praca w szklarni, zbiór kwiatów – bez znajomości angielskiego, 8 euro za godzinę!”, „Magazynier poszukiwany od zaraz! Z zakwaterowaniem – 9,5 euro!”, „Pakowanie żywności – praca w chłodni, super oferta!”. Strony internetowe i portale społecznościowe pełne są ofert sezonowej pracy w Holandii. Wydawałoby się: dobra praca na wyciągnięcie ręki.

Dorota w Hadze mieszka już od 10 lat. Pierwszą pracę znalazła za pośrednictwem biura pracy. – Oszukało mnie na nadgodzinach. W sumie to było 6 tysięcy euro – mówi.

Zosia, studentka architektury z Krakowa, tak jak wielu jej znajomych z roku, szukała zatrudnienia na wakacje. – Chciałam podreperować studencki budżet – tłumaczy. Pracę znalazła w Holandii. Pierwszą noc spędziły z koleżanką w samochodzie, bo po pokoju, do którego zostały skierowane przez biuro, grasowały tłumnie myszy.

Podobnie jak Dorota i Zosia skorzystaliśmy z usług polsko-holenderskich biur pracy.

Sprawdziliśmy, jak wygląda system wykorzystywania polskich pracowników sezonowych w Holandii.

Jak oszukiwani są Polacy w Holandii.


Praca z niespodzianką

Od wysłania zgłoszenia do wideo-rozmowy rekrutacyjnej z przedstawicielką biura X, mija kilka dni.

– Kiedy mógłby pan podjąć pracę? – pyta elegancka, wzbudzająca zaufanie pracownica biura X.

– Jestem wolny od połowy lipca.

– Wyjazd będzie w niedzielę, z Dworca Zachodniego w Warszawie. Płatne 320 złotych albo 80 euro. Przekażemy kierowcy adres, pod który ma pana zawieźć.

Firma X jest jednym z największych polsko-holenderskich biur pośrednictwa pracy. Oferuje m.in. pracę w magazynach z żywnością: pakowanie owocowych sałatek, mięsa, sortowanie warzyw. Umowę kierującą do pracy, podobnie jak regulamin pracy, koszty zakwaterowania oraz ubezpieczenia, przesyła mailem.

– Proszę wziąć ze sobą coś ciepłego, będzie pan pracował w chłodni – uprzedza konsultantka z rzeszowskiego biura firmy X.

Jednak większość firm nie potrzebuje rozmowy rekrutacyjnej. Firma Y po krótkim kontakcie telefonicznym, błyskawicznie wysyła nam mailem do podpisania „oświadczenie o warunkach pracy”, zawierające jedynie wstępne informacje o możliwym wynagrodzeniu brutto za godzinę. Ani słowa o tym, co będziemy robić i za jakie pieniądze. Nie wiemy również, gdzie będziemy mieszkać i w jakich warunkach.

Holenderskie eldorado czyli jak oszukują Polaków w Holandii.



         – Wszystkiego dowie się pan na miejscu




Los Polaka w rękach rodaka

Firmy X i Y wysyłają nas w kilkunastogodzinną podróż busem do Holandii. Andrzej, 32-letni kierowca busa, po kilku godzinach jazdy rozdaje do podpisania umowy firmy Y. Czytamy w nich, że w przypadku rezygnacji z pracy, trzeba zwrócić pośrednikowi koszty zatrudnienia, czyli: rekrutacji, pracy koordynatorów oraz szkoleń. Ale jest już za późno – umowy podpisujemy wieczorem, w pędzącym autostradą busie. Kierowca zapewnia, że umowy to tylko formalność.

Otrzeźwienie przychodzi na miejscu, o poranku.

W holenderskiej siedzibie pośrednika Y tłoczy się kilkudziesięciu Polaków. Wśród nich Darek. Ma 30 lat i kolejne dziecko w drodze. Pracował już na budowach w Niemczech i w Belgii w magazynie sieci supermarketów. W Holandii pakował paprykę i owocowe sałatki. Już w pierwszej rozmowie, ostrzega:

– Wypłata nigdy nie jest taka pewna. Ja zazwyczaj po pierwszym tygodniu miałem jakieś 120 euro. Raz 20 euro. Zawsze biorę dość sporą gotówkę ze sobą na pierwsze dwa tygodnie. Przywiozłem też dużo jedzenia.

Warto wiedzieć jak się coś rozpoczyna . Cały artykuł jest ze strony Superwizjera TVN i Oko Press znajduje się tutaj







Źródło :
|   Oko Press + www.poloniawholandii.com + inf. własna




POWIĄZANE ARTYKUŁY:

0   /  1261
    6 dni temu, 19:16

0   /  203
    1 tydzień i 2 dni temu, 15:50

0   /  267
    1 tydzień i 4 dni temu, 11:02

0   /  254
    1 tydzień i 5 dni temu, 10:10

NAJNOWSZE KOMENTARZE

  • Już ja wiem dokładnie jak oni to robią złodzieje cholera . Każde biuro , każde to złodzieje , jedni biorą dużo inni mnie
    ~~ Ktos ~~
  • I to jest cała prawda , nie dajcie się nabić w butelkę , oszuści jebani ! Mnie naciągnęli na 1200 euro ale sprawa jest w
    ~~ Pracownik ~~
  • To podobno jest plotka , zamówili tabletki bo w razie gdyby coś się stało a plotka już poszła ,że coś się stało.
    ~~ Zenek ~~
  • I teraz nie wiem miałem jechac do pracy do Holandii , bezpiecznie tam czy poczekać ? Co radzicie?
    ~~ Polak ~~
footer
  • Tu jesteśmy

    2587 VK Den Haag
    Zwolsestraat 426.
    Freephone: 08 67894502
    Telephones: 06 233-459
    FAX: 04 504 889 9898
    E-mail: holandiapolonia@gmail.com
  • Znajdziesz Nas
    • Zapisz się newsletter
    • Jeśli chcesz otrzymywać na bieżąco
      zapisz się do naszego newslettera!
© 2015 - 2017   Poloniawholandii   VW   All rights reserved.  Privacy Policy