Nie uratowano Polaka dźgniętego nożem przez Turka.

Krzysztof Suchan zmarł w holenderskim szpitalu w wyniku licznych ran kłutych. Aż pięć ciosów nożem zadał mu mężczyzna pochodzenia tureckiego.





         Zabójca Polaka nie odpowie za swój czyn, ponieważ zdaniem tutejszego sądu działał w obronie własnej. Dlaczego nie obrał innej metody samoobrony?

         Tragedia zdarzyła się 27 maja w Tilburgu. Krzysztof wraz z kolegą wdali się w sprzeczkę z mężczyznami pochodzenia tureckiego. Doszło między nimi do fizycznych przepychanek Z informacji świadka wynika, że w pewnym momencie Turek oddalił się i wrócił z nożem. Zadał Polakowi pięć ciosów, jeden ugodził wątrobę. Krzysztof w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala. W ciągu pierwszej doby przeszedł dwie operacje, usunięto mu śledzionę i duży fragment jelita. Nerki i wątroba przestały pracować. Po tygodniu z Tilburga przetransportowano go do Rotterdamu. Dzielnie walczył o życie przez 14 dni, ale na skutek sepsy jego stan znacznie się pogorszył. Lekarze zdecydowali o odłączeniu aparatury, co też się stało po północy 10 czerwca.

         Rozpacz, żal, poczucie niesprawiedliwości i w końcu złość czują ci, którzy Krzysztofa znali. Miał zaledwie 30 lat. Był wspaniałym ojcem trzyletniej córki, oddanym synem, troskliwym bratem, zawsze pomocnym przyjacielem. Strata bolesna. - Nie było tygodnia byśmy się nie widzieli, nie było dwóch dni bez telefonu od Ciebie! Zawsze dla Ciebie rodzina była najważniejsza! Zawsze chciałeś, byśmy wszyscy byli blisko Ciebie! Zawsze chciałeś dla nas jak najlepiej. Zawsze się o nas martwiłeś. Dziękuję Ci za to wszystko i dziękuję Bogu, że mogłam mieć takiego dobrego brata!... - to fragment wpisu siostry Krzysztofa.

         Śmierć nagła, niewytłumaczalna, na obcej ziemi, nie sposób pojąć bólu najbliższych. Dla matki zamordowanego tym bardziej traumatycza, ponieważ, to ona na polecenie lekarzy musiała zdecydować o dacie śmierci syna. - Lekarze powiedzieli – przykro nam, nie wiemy jak dalej leczyć, musicie się pożegnać i powiedzieć, kiedy będziecie gotowi, by odłączyć aparaturę. Dlaczego mieli prawo go odłączyć? Dlaczego nie konsultowali jego stanu z innymi specjalistami?- zastanawia się matka Krzysztofa.

         Ma też żal do holenderskiej policji, która do tej pory nie skontaktowała się z rodziną i nie wyjaśniła okoliczności tragedii, a także motywów którymi kierował się sąd, gdy zabójcę syna puszczał wolno. Z nami również holenderska policja rozmawiała niechętnie. Oto fragment korespondencji z rzecznikiem holenderskiej policji Martine Pilaar

Dlaczego na stronie policji nie pojawiła się żadna informacja o tym co się wydarzyło w Tilburgu?

MP – nieprawda, pojawiły się dwie wiadomości, przesyłam linki.

Przeczytałam, są to kilkuzdaniowe, powierzchowne wzmianki z 28 maja , w których podajecie, że doszło do incydentu, w wyniku którego ranne zostały trzy osoby. Napaść z nożem nazwaliście incydentem. Natomiast nie ma żadnej informacji o tym, że Polak zmarł w wyniku odniesionych ran.Czy mężczyzna pochodzenia tureckiego musiał do samoobrony użyć noża?

MP – brak odpowiedzi.

Czy to prawda, że zabójca Polaka przebywa na wolności?

MP – tak to prawda.

         Rodzina Krzysztofa jest teraz zbyt obolała, by analizować zdarzenie i rozliczać winnych jego śmierci. Dla nich najważniejsze jest teraz, by zebrać pieniądze na transport i pochówek ciała w Polsce.

Nieodratowano Polaka uderzonego noże przez Turka.






Źródło :
|   Bigospress + www.poloniawholandii.com + inf. własna




Komentarze 2

  • januszek
    dzisiaj , 08:41
    pytanie, co ten ogór chciał od tura?
  • Marek
    dzisiaj , 08:41
    Nie ważne co chciał , przecież nie chciał go zabić ? Ale żeby zabijać człowieka w biały dzień !! Regularna wojna a ciapatymi jest !!!!
Skomentuj artykuł

Twój email adres nie będzie publikowany! Wymagane pola do wypełnienia są oznaczone*