Ponad 240 kilometrowy pościg zakończony fiaskiem.



         Mężczyzna został pchnięty nożem w metrze między stacjami Van de Madeweg a Venserpolder . Służby ratownicze , które zostały wezwane na miejsce próbowały ratować ofiarę ale niestety nie zdążyły . Mężczyzna zmarł od ran kłutych.Początek pościgu miał miejsce w piątek późnym popołudniem w Dordrechcie na zachodzie Holandii. Policyjny patrol stwierdził, iż ciemne BMW porusza się na fałszywych - belgijskich - tablicach rejestracyjnych. Chciano wylegitymować kierowcę, ale ten zaczął uciekać.

         Choć zbiega ścigało kilkudziesięciu policjantów, w tym śmigłowiec, to kierowcy udało się dotrzeć do odległego o 200 km Roermond na południu Holandii.

         W trakcie ucieczki zbieg przekraczał granicę z Niemcami, dlatego w pościg zaangażowały się również służby niemieckie. Bez skutku. Kierowca BMW dotarł do liczącego ok. 45 tys. mieszkańców Roermond, zjechał na podziemny garaż i... zniknął. Do poszukiwań zaangażowano wówczas psy tropiące. One też nie potrafiły wskazać kierunku ucieczki.




         – Prowadziliśmy intensywne poszukiwania. Wiele wskazówek, które nam przekazali świadkowie nie doprowadziły do zatrzymania ściganego. Mężczyzny nie udało się odnaleźć. Policyjni technicy zabezpieczają obecnie ślady w samochodzie




Pogoń za uciekinierem przez całą Holandię .








Źródło :
|   Media + www.poloniawholandii.com + inf. własna




Komentarze 0

Skomentuj artykuł

Twój email adres nie będzie publikowany! Wymagane pola do wypełnienia są oznaczone*