Holenderskie eldorado , czyli jak oszukiwani są polscy pracownicy sezonowi.


W Holandii pracuje około 300 tys. Polaków. Połowa z nich to pracownicy sezonowi, zatrudnieni przez polsko-holenderskie biura pośrednictwa pracy. I - jak się okazuje - powszechnie przez nie oszukiwani. Reporterzy OKO.press skorzystali z ich usług i zatrudnili się w Holandii, by opisać, jak wygląda system wykorzystywania polskich pracowników sezonowych.


„Praca w szklarni, zbiór kwiatów – bez znajomości angielskiego, 8 euro za godzinę!”, „Magazynier poszukiwany od zaraz! Z zakwaterowaniem – 9,5 euro!”, „Pakowanie żywności – praca w chłodni, super oferta!”. Strony internetowe i portale społecznościowe pełne są ofert sezonowej pracy w Holandii. Wydawałoby się: dobra praca na wyciągnięcie ręki.

Dorota w Hadze mieszka już od 10 lat. Pierwszą pracę znalazła za pośrednictwem biura pracy. – Oszukało mnie na nadgodzinach. W sumie to było 6 tysięcy euro – mówi.

Zosia, studentka architektury z Krakowa, tak jak wielu jej znajomych z roku, szukała zatrudnienia na wakacje. – Chciałam podreperować studencki budżet – tłumaczy. Pracę znalazła w Holandii. Pierwszą noc spędziły z koleżanką w samochodzie, bo po pokoju, do którego zostały skierowane przez biuro, grasowały tłumnie myszy.

Podobnie jak Dorota i Zosia skorzystaliśmy z usług polsko-holenderskich biur pracy.

Sprawdziliśmy, jak wygląda system wykorzystywania polskich pracowników sezonowych w Holandii.

Praca z niespodzianką

Od wysłania zgłoszenia do wideo-rozmowy rekrutacyjnej z przedstawicielką biura X, mija kilka dni.


– Kiedy mógłby pan podjąć pracę? – pyta elegancka, wzbudzająca zaufanie pracownica biura X.

– Jestem wolny od połowy lipca.

– Wyjazd będzie w niedzielę, z Dworca Zachodniego w Warszawie. Płatne 320 złotych albo 80 euro. Przekażemy kierowcy adres, pod który ma pana zawieźć.

Firma X jest jednym z największych polsko-holenderskich biur pośrednictwa pracy. Oferuje m.in. pracę w magazynach z żywnością: pakowanie owocowych sałatek, mięsa, sortowanie warzyw. Umowę kierującą do pracy, podobnie jak regulamin pracy, koszty zakwaterowania oraz ubezpieczenia, przesyła mailem.

– Proszę wziąć ze sobą coś ciepłego, będzie pan pracował w chłodni – uprzedza konsultantka z rzeszowskiego biura firmy X.

Jednak większość firm nie potrzebuje rozmowy rekrutacyjnej. Firma Y po krótkim kontakcie telefonicznym, błyskawicznie wysyła nam mailem do podpisania „oświadczenie o warunkach pracy”, zawierające jedynie wstępne informacje o możliwym wynagrodzeniu brutto za godzinę. Ani słowa o tym, co będziemy robić i za jakie pieniądze. Nie wiemy również, gdzie będziemy mieszkać i w jakich warunkach.



         – Wszystkiego dowie się pan na miejscu – tłumaczy pracownik biura i odkłada słuchawkę.


Los Polaka w rękach rodaka

Firmy X i Y wysyłają nas w kilkunastogodzinną podróż busem do Holandii. Andrzej, 32-letni kierowca busa, po kilku godzinach jazdy rozdaje do podpisania umowy firmy Y. Czytamy w nich, że w przypadku rezygnacji z pracy, trzeba zwrócić pośrednikowi koszty zatrudnienia, czyli: rekrutacji, pracy koordynatorów oraz szkoleń. Ale jest już za późno – umowy podpisujemy wieczorem, w pędzącym autostradą busie. Kierowca zapewnia, że umowy to tylko formalność.

Otrzeźwienie przychodzi na miejscu, o poranku.

W holenderskiej siedzibie pośrednika Y tłoczy się kilkudziesięciu Polaków. Wśród nich Darek. Ma 30 lat i kolejne dziecko w drodze. Pracował już na budowach w Niemczech i w Belgii w magazynie sieci supermarketów. W Holandii pakował paprykę i owocowe sałatki. Już w pierwszej rozmowie, ostrzega:

– Wypłata nigdy nie jest taka pewna. Ja zazwyczaj po pierwszym tygodniu miałem jakieś 120 euro. Raz 20 euro. Zawsze biorę dość sporą gotówkę ze sobą na pierwsze dwa tygodnie. Przywiozłem też dużo jedzenia.

Warto wiedzieć jak się coś rozpoczyna . Cały artykuł jest ze strony Superwizjera TVN i Oko Press znajduje się tutaj


Komentarze 2

  • Pracownik
    dzisiaj , 08:30
    I to jest cała prawda , nie dajcie się nabić w butelkę , oszuści jebani ! Mnie naciągnęli na 1200 euro ale sprawa jest w sądzie i mam nadzieje ,że w gardle staną im moje pieniądze ciężko zarobione .
  • Ktos
    dzisiaj , 08:30
    Już ja wiem dokładnie jak oni to robią złodzieje cholera . Każde biuro , każde to złodzieje , jedni biorą dużo inni mniej ale też zawsze okradają .
Skomentuj artykuł

Twój email adres nie będzie publikowany! Wymagane pola do wypełnienia są oznaczone*