Jesteśmy otwarci na zapoznanie się z tą sprawą, zbadanie sytuacji dziecka oraz przeanalizowanie, czy nie zostało naruszone jego dobro przez holenderskie władze - poinformowała rzecznik prasowa ministra sprawiedliwości Agnieszka Borowska komentując sprawę rodziców, którzy uciekli z Holandii do Polski z autystycznym synem.
Borowska poinformowała, że ze sprawą rodziców, którzy uciekli do Polski z 7-letnim Martinem zapoznał się wiceminister resortu Michał Wójcik na spotkaniu z pełnomocnikiem rodziny - mec. Bartoszem Lewandowskim.
- Jesteśmy otwarci na zapoznanie się z tą sprawą, zbadanie sytuacji dziecka oraz przeanalizowanie, czy nie zostało naruszone jego dobro przez holenderskie władze - powiedziała Borowska. - Czekamy na formalny wniosek pełnomocników rodziny w tej sprawie - dodała.
Pytanie o dalsze kroki w sprawie skierowaliśmy również do Biura Rzecznik Praw Dziecka. "Rzecznik zawsze kieruje się w swoich działaniach dobrem dziecka. W Biurze Rzecznika Praw Dziecka trwa analiza akt tej sprawy" - poinformowało polsatnews.pl Biuro.
Pełnomocnik rodziny zapowiedział, że nie ujawni się ona, dopóki policja nie zaniecha swoich działań. – Rodzice 7-latka chcą dobrowolnie stawić się w prokuraturze i wyjaśnić całą sprawę – zapewniał Bartosz Lewandowski. Pełnomocnik rodziny przypomniał, że w przypadku Europejskiego Nakazu Aresztowania za Rosjaninem Denisem Lisovem, który uciekł do Polski ze Szwecji z córkami, Lisow dobrowolnie stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie i odpowiadał z wolnej stopy.
O historii 7-letniego cierpiącego na autyzm Martina głośno zrobiło się w lutym 2018 r. W środku nocy chłopiec został odebrany rodzicom przez holenderską opiekę społeczną. – Powodem były zarzuty rzekomych zaniedbań ze strony rodziców formułowane przez sąsiadów – przekazał mec. Bartosz Lewandowski.
– Władze holenderskie, które zainteresowały się rodziną z uwagi na sygnały od sąsiadów, zlekceważyły rozpoznane u Martina zaburzenie rozwojowe polegające m.in. na braku komunikacji z rówieśnikami adekwatnego do wieku czy niekontrolowane wybuchy złości, przypisując ich przyczynę zaniedbaniom rodzicielskim i rzekomej przemocy ze strony rodziców – mówi polsatnews.pl mec. Bartosz Lewandowski. Po sygnałach od sąsiadów chłopiec w trybie nagłym został odebrany z rodzinnego domu w środku nocy bez stosowanego zezwolenia odpowiednich organów i umieszczony z dala od domu.
– Wskutek walki o dziecko umożliwiono rodzicom widzenia z Martinem kilka godzin w tygodniu. Podczas spotkań z mamą i tatą, chłopiec wykazywał ogromną radość oraz nawiązywał z nimi kontakt, co nie miało miejsca w odniesieniu do innych osób. U Martina z uwagi na rozłąkę nastąpił znaczny regres rozwojowy. Chłopiec w trakcie spotkań zakomunikował rodzicom chęć ucieczki – powiedział mec. Lewandowski.
Conrad i Katya podjęli decyzję o zostawieniu całego majątku w Holandii, zabraniu synka bez powiadamiania władz i ucieczki do Polski w celu zapewnienia mu rehabilitacji i terapii, która nie była zapewniana ze strony holenderskich organów.
– Jesteśmy otwarci na zapoznanie się z tą sprawą, zbadanie sytuacji dziecka oraz przeanalizowanie, czy nie zostało naruszone jego dobro przez holenderskie władze. Czekamy na formalny wniosek pełnomocników rodziny w tej sprawie – wskazuje rzeczniczka resortu sprawiedliwości.
