miesiącach od kwietnia do czerwca gospodarka holenderska skurczyła się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej mierzono. Ze względu na środki mające na celu powstrzymanie wirusa koronowego gospodarka skurczyła się o 8,5 procent.
Wynika to z pierwszych obliczeń przeprowadzonych przez holenderski Urząd Statystyczny. Spadek o 8,5 procent w porównaniu z pierwszym kwartałem tego roku. W porównaniu do tego samego kwartału rok wcześniej było to nawet 9,3 proc.
Historyczna jesień
To sprawia, że kryzys koronowy jest zdecydowanie najgorszym, jakiego doświadczyła Holandia od czasu rozpoczęcia pomiarów. Holenderski Urząd Statystyczny śledzi kwartalny wzrost lub spadek od 1987 r., Ale żaden kwartał nie jest az tak niski i podobny do poprzednich.
Jak dotąd największy spadek odnotowano w pierwszym kwartale 2009 roku: „tylko” 3,6 proc. Główny ekonomista CBS, Peter Hein van Mulligen, mówi o „katastrofie ekonomicznej kategorii zewnętrznej”. Nawet w latach trzydziestych gospodarka nie załamała się tak szybko.
Gospodarka kurczyła się ze wszystkich stron. Konsumenci wydali znacznie mniej pieniędzy, mniej zainwestowali i mniej sprzedali za granicą. Gospodarstwa domowe wydały o 10,4 proc. Mniej niż w poprzednim kwartale. Inwestycje spadły nawet o 12,4 procent i 9,8 procent mniej trafiło na eksport.
Lepiej niż za granicą
Jednak bez względu na to, jak zły był ten kwartał, w porównaniu z wieloma innymi krajami, nadal radzimy sobie bardzo dobrze. Na przykład Wielka Brytania umieściła w księgach minus 20,4%, a Hiszpania spadła o 18,5%. Niemcy, Belgia, Włochy i Francja również skurczyły się o ponad 10 procent.
„Wirus zostawia ślad zniszczenia w europejskich gospodarkach” - podsumowuje Van Mulligen. I chociaż kryzys w Holandii nie jest tak głęboki, jak w krajach sąsiednich, również tutaj wzrost gospodarczy ostatnich 5,5 roku „został zniweczony za jednym zamachem”.

