miny Maasdriel, Zuidplas, Zaltbommel i Tiel postanowiły ograniczyć liczbę przybyszy zarobkowych, w tym z Polski. Mają temu służyć m.in. nowe przepisy, które określą maksymalną liczbę takich osób przebywających w jednym domu i maksymalną liczbę domów na jednej ulicy zamieszkałych przez migrantów. W ankiecie przeprowadzonej w styczniu aż 90 proc. mieszkańców Tiel chciało wprowadzenia ograniczeń.
Czyli w Holandii panuje teoria Kalego . Jak Kalemu ukraść krowę to źle ale jak Kali kraść to dobrze ! Holendrzy chcieliby wykorzystać do skutku pracowników sezonowych , chcieliby żeby oni budowali z nimi ich kraj w najgorszych ciężkich pracach ale nie chcieliby żeby pracownicy tu nie mieszkali , bo są głośni i śmiecą. Przecież jeśli taki młody człowiek pełen energii przyjeżdża sam to musi jakoś rozładować energię w nim drzemiącą , jeśli pracuje od świtu do nocy to musi jakoś odpocząć od taśmy produkcyjnej . Czyli idzie wypić piwo spotkać się w gronie znajomych i ludzi dzielących ten sam los co on. Tego nie da się w ten sposób traktować to zwykły egoizm .
- W Holandii mieszka i pracuje około 400 tys. osób z Europy Środkowej i Wschodniej. W związku z poprawą sytuacji gospodarczej oczekuje się, że zainteresowanie dodatkową siłą roboczą wzrośnie - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Trouw" Johan van der Craats z centrum eksperckiego Flexwonen.
#Flexwerken heeft een positieve invloed op de financiën. Profiteer ook als #zzp'er https://t.co/7v6i5j31lX pic.twitter.com/qR4oVX8FtI
— ZZP Flexwerkplek (@ZZPflexwerkplek) 13 marca 2018
90 proc. mieszkańców nie chce Polaków za sąsiadów
Tymczasem mieszkańcy wielu gmin od miesięcy protestują przeciwko zarobkowym migrantom. W ankiecie przeprowadzonej w styczniu na portalu gelderlander.nl aż 90 proc. mieszkańców ok. 40-tysięcznego Tiel stwierdziło, że nie życzy sobie sąsiedztwa Polaków, Bułgarów czy Rumunów.
Skarżą się na hałas i śmieci, o co obwiniają właśnie migrantów oraz na ulice "zapchane" samochodami na obcych tablicach rejestracyjnych. Twierdzą, że auta przybyszy zarobkowych utrudniają im znalezienie miejsc parkingowych.
Dziennik "Trouw" zauważa, że przybysze zarobkowi żyją we własnych enklawach, co zmniejsza ich szanse na integrację z holenderskim społeczeństwem. Podnosi również problem warunków mieszkaniowych. Migranci zakwaterowywani są zazwyczaj w tanich, kupowanych przez agencje pracy domach, w których mieszka zazwyczaj bardzo wielu ludzi.
Przybyszy za dużo. "To 10 procent całkowitej populacji gminy"
Holenderska Rada Bezpieczeństwa zdecyduje pod koniec tego miesiąca, czy nowe badania będą przeprowadzane w bezpiecznych punktach w Schiphol. Rada w pierwszej kolejności przygląda się reakcjom wszystkich stron na zalecenia wydane w ubiegłym roku w celu poprawy bezpieczeństwa. To jest warunek do rozwoju.
Pracownicy gminy Tiel zliczyli 130 domów, w których mieszka od 8 do 12 Polaków, Bułgarów lub Rumunów. Podkreślili, że przybyszy jest zbyt dużo. W Tiel ich liczbę szacuje się na ok. 4 tys. Przyjeżdżają do tej gminy pracować w licznych w tym regionie szklarniach i przy zbiorach owoców.
- To blisko 10 procent całkowitej populacji gminy - zauważył Erik van Keken, koordynator ds. bezpieczeństwa w gminie Tiel. Dodał, że kolejnym problemem jest to, że ludzi ci mieszkają w Tiel, bo jest stosunkowo tanio, ale pracują w innych rejonach Holandii.
Podobne zastrzeżenia do pracowników przybyłych z Europy Środkowej i Wschodniej zgłaszało wiele innych gmin m.in. Maasdriel, Zuidplas, Zaltbommel.
Ograniczenia i zakazy
Władze tych gmin postanowiły problem rozwiązać wprowadzając ograniczenia i zakazy.
W Tiel w jednym domu będzie mogło wkrótce mieszkać maksymalnie czterech migrantów zarobkowych. Plany urzędników obejmują również ograniczenie liczby domów przy jednej ulicy zamieszkałych przez takie osoby.
Johan Van der Craats z Flexwonen przyznał w rozmowie z "Trouw", że rozumie problem, ale wprowadzanie ograniczeń nie są - jego zdaniem - dobrym rozwiązaniem. - Jeśli jedna gmina zaostrzy przepisy, to problem powstanie w innej - mówił podkreślając, że gminy powinny zaoferować przybyszom jakąś alternatywę.
