historycznym centrum niemieckiego Munster kierowca furgonetki wjechał w grupę ludzi siedzących przed kawiarnią. Zginęły dwie osoby. Dwadzieścia osób zostało rannych, z których sześć zostało poważnie rannych. Nieznana liczba jest w niebezpieczeństwie życia. Wśród rannych jest także Holenderka, która została zabrana do szpitala z niewielkimi obrażeniami.
Wcześniej zgłoszono trzy ofiary śmiertelne, ale zostało to poprawione wczoraj wieczorem przez ministra Reula z landu Nadrenii Północnej-Westfalii.
De eerste verkennende gesprekken voor een nieuwe coalitie zijn gestart. De gesprekken in de Daalderopzaal in het stadhuiscomplex zijn openbaar. Info over de planning leest u op de tijdlijn van @PvdBTiel. ^NR pic.twitter.com/YF8RplyGOl
— gemeente Tiel (@gemTiel) 4 kwietnia 2018
Nie jest jasne, czy był to atak. Sprawca zastrzelił się w swoim pojeździe.
Według ministra Reula sprawcą jest Niemiec bez pochodzenia migracyjnego, który nie ma związków z dżihadystami. Niemieckie media podają, że dotyczy urodzonego w 1968 roku Jensa R., który borykał się z problemami psychologicznymi. ZDF informuje, że ostatnio próbował popełnić samobójstwo.
Według niemieckich mediów, w domu niedaleko stacji Munster, kilka kilometrów od miejsca, w którym furgonetka wjechała w ludzi, około godziny 20.00 wybuchła bomba. Przypuszczalnie służby ratunkowe pozwalają coś wybuchnąć w kontrolowany sposób. Nie jest jasne, czy dotyczy to domu sprawcy.
Nieznany obiekt
Policja potwierdziła wcześniej, aby nie zakładać, że jest więcej sprawców. Jednak naoczni świadkowie stwierdzili, że dwie osoby wyskoczyły z furgonetki, a następnie uciekły. Detektywi badają, czy istnieją na to dowody.
Nieznany przedmiot został odkryty wkrótce po czynach w furgonetce. Policja nie ogłosiła jeszcze, jaki rodzaj przedmiotu się znajduje i czy rzeczywiście jest niebezpieczny. Miejsce wypadku jest zamknięte.
"Niejasna sytuacja"
Duże części centrum zostały uszczelnione. Policja mówi o "niejasnej sytuacji" i wzywa społeczeństwo do "nie spekulowania". Wielu policjantów było już obecnych w centrum Munster z powodu demonstracji Kurdów ogłoszonej dziś po południu.
Burmistrz Munster złożył kondolencje ofiarom i ich rodzinom. "Całe Munster opłakuje ten straszny incydent", mówi. W szpitalu w Münster jest długa kolejka ludzi, którzy chcą oddać krew rannym.
Dodatkowa kontrola graniczna
Dick Schoof, krajowy koordynator ds. Przeciwdziałania terroryzmowi i bezpieczeństwa, mówi, aby śledzić sytuację "skrupulatnie".
Po incydencie w Munster, jakiś czas nad Niderlandami graniczył dodatkowy nadzór. Według policji nic nie wskazuje na to, że Holandia uczestniczy w wydarzeniu w Niemczech.
