o sporej niespodzianki doszło w bułgarskim Ruse, gdzie na parkiecie w ramach rozgrywek grupy B pojawiły się reprezentacje Holandii i Brazylii. Canarinhos, którzy byli zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania, przegrali z niżej notowanym rywalem 1:3.
Ongelooflijk, wat een sensatie ?? Nederland wint op het WK van olympisch kampioen Brazilië! Gefeliciteerd, @Lange_Mannen ?#NEDBRA #FIVBMensWCH #LangeMannen #ziggosport pic.twitter.com/YJbi885NPi
— Ziggo Sport (@ZiggoSport) 15 września 2018
Podopieczni Renana Dal Zotto rozpoczęli rywalizację zgodnie z oczekiwaniami wygrywając set otwarcia 25:21. Później, Brazylijczycy nieoczekiwanie zupełnie spuścili jednak z tonu i w dwóch kolejnych partiach lepsi okazywali się Oranje triumfując dwukrotnie do dwudziestu.
W czwartej odsłonie spotkania, Holendrzy szybko objęli prowadzenie i wydawało się, że gładko ograją kiepsko prezentujących się rywali. Kanarkowi nie zamierzali się jednak poddać i do samego końca zaciekle walczyli o odrobienie strat. Sztuka ta udała im się w końcówce seta, kiedy to doprowadzili do wyniku 21:21.
Ostatecznie jednak, pogoń faworytów okazała się bezcelowa, bowiem cztery z pięciu kolejnych akcji na swoim koncie zapisali siatkarze Gido Vermeulena, którzy tym samym mogli cieszyć się z sensacyjnego zwycięstwa 25:21 i wygranej w meczu 3:1.
Brazylia z meczu przeciwko Holendrom, w niczym nie przypominała drużyny sprzed kilku dni, która pokonała Francję. To powodowało rosnącą frustrację w szeregach Canarinhos. Po pierwszej przerwie technicznej interweniować musiał arbiter, który wezwał do siebie kapitanów obu ekip, aby nieco ostudzić rozpalone głowy zawodników. Oranje nie pozwolili się wytrącić z równowagi. Doskonała gra w obronie, a przede wszystkim szczelny blok, w kluczowych momentach powstrzymywały próbujących się napędzać rywali. Nie pomogło wejście Luiza Felipe Fontelesa ani kolejne zmiany dokonywane przez Renana Dal Zotto. Wygrana w tym meczu była poza zasięgiem ekipy z Ameryki Południowej.
