rochy trzech zmarłych osób miały zostać rozsypane na Morzu Północnym. Jednak pudło z zamkniętymi urnami wyślizgnęło się jednemu z pracowników armatora z rąk i wypadło za burtę. Urny dopłynęły do holenderskiego wybrzeża. Pierwszą z nich znalazł na plaży 14-letni chłopiec.
No names, no identities, no headlines: More than 300 people are buried in a makeshift grave on the Tunisian coast, thanks to a fisherman who wants to give the migrants dignity. @FannyFacsar reports. pic.twitter.com/5WHnrD1ssv
— DW News (@dwnews) 18 lipca 2018
Urna została odnaleziona na plaży w holenderskim Noordwijk w sobotę. Niedaleko tego miejsca znaleziono dwie następne, a ponieważ widniały na nich nazwiska i daty zgonu, można było zidentyfikować, czyje zawierają prochy.
Jak ustalono, pochodziły z krematorium w Meklemburgii-Pomorzu Przednim w północno-wschodniej części Niemiec.
Urny były transportowane armatorem firmy Trip Scheepvaart i znajdowały się w pudle. Miały zostać z niego wyjęte, otwarte, a prochy rozsypane na morzu.
Dwa pochówki już się odbyły
- Mokre pudło z urnami wyślizgnęło się jednemu z pracowników z rąk i wypadło za burtę - wyjaśniła Silvia Roos z Trip Scheepvaart w rozmowie z niemiecką agencją prasową dpa.
Zobacz również : Tragiczny wypadek z udziałem Polaków.
Prochy dwóch zmarłych zostały już rozsypane. Trzeci pochówek jest planowany. Firma myśli też o tym, w jaki sposób może przeprosić rodziny zmarłych - informuje dpa.
Agencja podkreśla, że w Holandii dozwolone jest wsypywanie skremowanych zwłok do morza. Z kolei w Niemczech jest to dopuszczalne tylko w przypadku, gdy prochy znajdują się w pojemnikach z rozkładalnych materiałów.
