Po ośmiu latach zdobywamy brązowy medal Mistrzostw Europy.

R

eprezentacja Polski wygrała z gospodarzami finałów mistrzostw Europy Francuzami 3:0 (26:24, 25:22, 25:21) i zdobyła brązowy medal. Biało-Czerwoni przełamali się po półfinałowej porażce ze Słowenią i zagrali nieporównywalnie lepszą siatkówkę. To pierwszy medal Polaków na mistrzostwach Starego Kontynentu od ośmiu lat.


Reprezentacja Polski przystępowała do "małego finału", jak często mówi się o rywalizacji o brązowy medal, po bardzo słabym meczu ze Słowenią. Przenosiny z Lublany do Paryża na szczęścia pozytywnie podziałały na Biało-Czerwonych i w słynnej hali Bercy oglądaliśmy zupełnie inną reprezentację Polski.


Mecz zaczęliśmy bardzo nerwowo. As serwisowy Earvina Ngapetha i blok na Macieju Muzaju wprawił francuskich kibiców w hali Bercy w pierwszy szał radości. Chwilę później rywale wygrywali już 8:4, po ataku Ngapetha. Nasi siatkarze na szczęście nie dali uciec rywalom i w porę zaczęli się wybudzać z początkowego letargu. Pomyłki Boyera i Clevenota pozwoliły nam dojść przeciwników na jeden punkt - 11:12.


Biało-Czerwoni próbowali wyrównać, ale Francuzi nie mieli problemów z kończeniem pierwszy akcji i co chwilę nam uciekali. Upragniony remis przyszedł po wspaniałej wymianie i punktowi Wilfredo Leona z lewego skrzydła. Nasi siatkarze poszli za ciosem i akcję później, po najdłuższej akcji pierwszego seta, prowadzili 20:19. W kolejnych akcjach wypracowaliśmy dwupunktowe prowadzenie, ale kolejne akcje należały do rywali, którzy odrobili straty - 23:23. Po autowym serwisie Le Roux mieliśmy pierwszą piłkę setową, jednak Ngapeth pewnie wykorzystał swój atak z lewej strony. Set zakończył się wynikiem 26:24, po przełamującym blok ataku Leona.


Po przerwie wyszliśmy niezmienionym zestawieniem i równie podobnie, jak w pierwszym secie przegraliśmy dwa pierwsze punkty. Analogii do pierwszego seta można wymieniać więcej. Trójkolorowi znowu lepiej się prezentowali i prowadzili po skutecznych akcjach na siatce Le Roux, Boyera i Ngapetha. W odpowiedzi Fabian Drzyzga rozporządzał piłki głównie do Leona i Kubiaka, a duet odpłacał mu się zdobyczami punktowymi.


Zobacz równiez : Strzelanina w Centrum Alexandrium.


W przeciwieństwie do premierowej partii, remis padł na zdecydowanie wcześniejszym etapie. Podwójny blok Polaków na Trevorze Clevenocie dał wynik 10:10. Czołową postacią w naszych szeregach był Michał Kubiak. Kapitan na tym etapie zdobył osiem punktów. Szczególnie dobrze radził sobie na lewym skrzydle, na którym w pewnym momencie do blokowania mu prostej postawiono najwyższego w zespole rywali Kevina Le Roux. "Misiek" nic sobie z tego nie robił i za każdym razem po jego rękach wysyłał piłkę w trybuny.


Przy stanie 14:14 Kubiak poszedł na zagrywkę i huknął nie do przyjęcia w narożnik boiska, po czym wszyscy zawodnicy rzucili się sobie w objęcia, a sztab wyskoczył z krzesełek sugerując, że to ostateczny znak, że Polacy się odrodzili i są gotowi wygrać ten medal.


W tym momencie rozpoczęła się prawdziwa wymiana ciosów, jak w najlepszym bokserskim pojedynku. Najpierw na prowadzenie 21:20 wyszli Francuzi. Kolejne akcje należały do Polaków, a właściwie do jednego - Michała Kubiaka. Przy stanie 21:21 przyjmujący najpierw zakończył najdłuższą akcję tego seta plasem między dwójką blokujących - niech o wadze tego punktu świadczy to, że 32-latek z Pawłem Zatorskim na plecach przeszedł dobrych kilka metrów zanim zaczęły się przygotowania do kolejnej akcji. W kolejnej akcji Kubiak dołożył pojedynczy blok i Laurent Tillie poprosił o czas. Trójkolorowi nie byli w stanie odrobić już strat. Drugą partię zakończył atak ze środka Mateusza Bieńka.


Zobacz również film : Strzelanina w Zwolle, jedna osoba ranna , ostrzelane samochód i budynek. Rotterdam.


Po zmianie stron to nasi siatkarze byli stroną wiodącą. Tillie zdecydował się na zmianę. W miejsce popełniającego mnóstwo błędów Boyera wszedł Jean Patry. Na niewiele się to zdało. Skuteczne ataki Leona z kontrataków i błędy rywali w polu zagrywki szybko wyprowadziły nas na dwa punkty przewagi.


W dalszej części seta utrzymywała się twarda walka punkt za punkt. Niewiele ataków kończyło się w pierwszej akcji, znacznie częściej oglądaliśmy pełne dramaturgii wymiany. Po dwóch atakach Kubiaka i Leona prowadziliśmy już trzema punktami 14:11.


Na dwie "armaty" po polskiej stronie odpowiadał tylko Ngapeth. Do tego momentu meczu Francuz miał na swoim koncie 14 punktów, tyle samo co Leon i Kubiak. Kolejna akcja również należała do Polaków i uzyskaliśmy najwyższe w tym meczu czteropunktowe prowadzenie - 15:11. Niestety długo się takim komfortem nie nacieszyliśmy.


Zobacz również : Skoda Fabia na polskich numerach wjechała do Lasu.


Ngapeth dwoił się i troił i zdobywał próbował punktować z czego się tylko dało. Po skutecznym ataku i asie serwisowym Trójkolorowi złapali kontakt na 14:15, a Heynen poprosił o przerwę. W decydującej fazie seta Francuzi próbowali wyrównać, ale wysoka skuteczność pierwszych akcji Polaków im to uniemożliwiała.


Przewaga naszego zespołu wzrosła do trzech punktów - 21:18. Po silnym zbiciu Bieńka utrzymaliśmy różnicę punktową i było 22:19. Ostatecznie mecz zakończył się asem serwisowym Polaków i wynikiem 25:21.




  • Wynik meczu

  • Polska vs Francja 3:0 (26:24, 25:22, 25:21)
  • Polska : Drzyzga, Muzaj, Kubiak, Leon, Nowakowski, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Komenda, Wojtaszek (libero), Konarski.
  • Francja : Toniutti, Le Roux, N'Gapeth, Boyer, Le Goff, Lyneel, Grebennikov (libero) oraz Rossard, Brizard, Patry, Chinenyeze, Clevenot.



Poczytaj również :







Komentarze 0

Skomentuj artykuł

Twój email adres nie będzie publikowany! Wymagane pola do wypełnienia są oznaczone*

Musisz byc zalogowany żeby dodać komentarz

Zaloguj się