prawa automatycznego chlewu, którego nadzorcą był Polak, a w którym znaleziono 1200 martwych świń, wywołał w Holandii debatę na temat hodowli zwierząt. Sprawą zajął się zarówno miejscowy odpowiednik polskiego sanepidu, jak i parlament. Osoby mieszkające w pobliżu chlewu są natomiast oburzone próbą ukrycia sprawy.
Afgelopen juli kwamen er 1200 varkens om in een geautomatiseerde stal. Het ongeval wakkert de discussie aan of er strengere regels moeten komen voor dit soort varkensstallen. https://t.co/xZUmAyT83n
— NRC (@nrc) 3 września 2018
Chlew, w którym doszło do tego zdarzenia, znajduje się na przedmieściach Haaren w południowej Holandii. Dostarczanie wody i pożywienia dla świń jest w pełni zautomatyzowane, a chlew jest klimatyzowany. Zwierząt nikt nie pilnuje - jak informuje serwis nrc.nl nadzorcą miał być Polak, który mieszka w pobliżu i w razie problemów miał sprawdzać budynek.
Według rzecznika lokalnego samorządu, 18 lipca w chlewie trzy razy włączał się alarm. w pierwszych dwóch przypadkach interwencja nie wykazała nieprawidłowości. Trzecim razem, na miejscu znaleziono 1200 martwych świń. Powodem okazała się awaria klimatyzacji.
Opinia publiczna przez długi czas nie wiedziała o tym zdarzeniu. Nie wiedział o nim też Holenderski Urząd Kontroli Żywności i Towarów (NVWA), chociaż ze względów epidemiologicznych prawo wymaga poinformowania o padłych zwierzętach. Mieszkańcy okolicznych domów również nie wiedzieli, że w budynku obok leży mnóstwo martwej trzody chlewnej. Oburzenie wybuchło dopiero, gdy do lokalnych mediów dotarły zdjęcia ciał świń.
Samorząd w związku z faktem, że farmer nie zgłosił zdechłych zwierząt odpowiednim organom, dał hodowcy naganę.
Śledztwo urzędu kontroli żywności
Obecnie NVWA twierdzi, że prowadzi w tej sprawie śledztwo, które ma wyjaśnić powody wypadku.
Sprawą zajęła się też Partia na Rzecz Zwierząt, której parlamentarzystka Esther Ouwehand zadała ministrowi rolnictwa 32 pytania dotyczące sprawy z Haaren i całego rynku zautomatyzowanej hodowli zwierząt w Holandii.
- Świnie stoją we własnych fekaliach, powietrze jest trujące. W przypadku awarii wentylacji szybko wzrasta ilość dwutlenku węgla, zwierzęta giną w przeciągu kilku godzin, czas nawet szybciej. Na miejscu nie ma nikogo, kto byłby w stanie zauważyć, że świnie cierpią - mówiła w parlamencie holenderska polityk.
